Gry komputerowe
Gry online
Otępiają, uzależniają, albo każą zabijać. Niekiedy same zabijają uzależnionych graczy – gry online w sieci.
Gdy jedyne co przychodzi Ci na myśl o poranku, to wreszcie wstać i włączyć komputer, to znaczy że jesteś uzależniony. Nie tylko od gier komputerowych, ale po prostu od komputera i od Internetu. Spędzasz przy nim niemal cały dzień, a twoje życie prywatne i zawodowe zanika, choć Ty tego nie zauważasz. Postępujący nałóg jest dla Ciebie niemal jak drugie życie. Z czasem zaczynasz mylić rzeczywistość z fikcją. To plus dla producentów, dramat dla bliskich albo rodziców, których dzieci traktują życie jak grę komputerową.
O przypadkach rosnącej i spowodowanej grami komputerowymi agresji wśród młodzieży mówi się niemal codziennie. Na internetowych portalach pełno filmów prezentujących niecodzienne zachowania graczy. Przemoc, złodziejstwo i pornografia to wątki, które najczęściej spotykamy w sieciowych rozgrywkach. Czemu wywołują aż tak duży wpływ na ludzi, postanowiłam przekonać się sama, pytając graczy.
CS to moje życie. Mam tam kolegów, znajomych i zawsze jest z kim pogadać – to usłyszałam od jednego z graczy popularnej sieciówki – Counter Strike'a 1.6. Gra powstała blisko dziesięć lat temu, a jej początkowym założeniem było umożliwienie integracji graczom z całego świata. O ile założenie można uznać za udane, tak dalsze cele nie do końca. W CS-ie pełno bowiem agresji i przemocy, w tym broni i akcji terrorystycznych, co stało się pożywką dla młodych ludzi w realnym świecie.
„Uderzył matkę, bo zabroniła mu grać w Tibię...” – to kolejny przypadek agresji wśród młodzieży, spowodowanej uzależnieniem od gry internetowej. Tibia to kolejna sieciówka, w którą gra kilka milionów ludzi. Postacie, które stworzą i rozwiną, na rynku są warte średnio kilka tysięcy złotych. Grają więc i zarabiają całkiem duże pieniądze. Dzięki temu nie biorą kieszonkowego od rodziców, za to całe dnie poświęcają na grę. Mimo że producent zabronił handlu postaciami, sprzedaż kwitnie. Kwitnie także agresja, bo odłączenie od Internetu oznacza czasami stratę zysku.
„Zabił, bo tak było w grze”. Głośno było także swego czasu o zamordowaniu taksówkarza przez nastolatka, który potem rozjeżdżał przechodniów. Z pewnością nie był to kadr z nowego filmu akcji, ale akcja związana z kolejną popularną grą w sieci – GTA. Uzależniony chłopak pomylił rzeczywistość z fikcją i postanowił wykonać misję w mieście pełnym ludzi. GTA to gra samochodowa. Jeździsz autem, realizujesz zadania, kradniesz, zabijasz a potem zwyczajnie uciekasz. Jednym słowem – musisz kogoś skrzywdzić.  Z powodu gry skrzywdził zatem niewinnego człowieka i jego najbliższych.
Gier tego typu, jak i ogłoszeń o sprzedaży tajemniczych postaci jest w sieci mnóstwo. Większość z nich to wypracowane miesiącami osiągnięcia, kosztem szkoły, rodziny i pracy. W Korei Południowej przemysł gier sieciowych rozwinął się na tyle, iż prawnie uregulowano możliwość zarejestrowania się na stanowisku profesjonalnego gracza. Gra to zatem także praca i pieniądze, a przy okazji podatki. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom. Polska to nie Korea. Tutaj nagminne granie może skończyć się tragicznie.

Darmowa strona www - zrób ją sam!